-Bruna! Bruna wstawaj no,wstawaj-powiedziała moja przyjaciółka Rafaella i zaczęła mną potrząsać.
-Co chcesz?-syknęłam zmęczona,zresztą jak zawsze.
-Wstawaj trzeba iść na plan,Anabella dzwoniła.-rzekła i przeszła przez syf w moim pokoju-Śniadanie na stole i za 10 minut widzę Cię na dole.-powiedziała po czym wyszła.Spojrzałam na zegarek.7:10.
-"Super"-pomyślałam i próbując przedostać się przez syf w moim pokoju podeszłam do szafy,z której wyciągnęłam pierwszy lepszy ciuch i pobiegłam do mojej prywatnej łazieneczki w głębi pomieszczenia.Stanęłam przed lustrem,w którym zobaczyłam dziewczynę,która straciła sens życia.Dlaczego? Bo tak było.Po przeprowadzce mojej przyjaciółki Thaissy do Barcelony całe życie zaczęło mi się walić.Na początek rzucił mnie Lucas,z którym byłam od ponad roku.Potem było tylko gorzej-straciłam pracę.Z serialu,w którym grałam Helenę Hernandes wygryzła mnie niejaka Paulina.Głupia meksykanka od 5 lat mieszkająca w Hiszpanii.Stojąc przed lustrem uroniłam łzę.Sięgnęłam po szminkę i cień do powiek i ścierając łzy z twarzy zaczęłam się malować.Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół,do kuchni,gdzie czekała na mnie Rafa.
-Dłużej się nie dało?-spytała zdenerwowana
-Przepraszam Cię,Rafa.To się już więcej nie powtórzy.-rzekłam bez przekonania i usiadłam do stołu.Przede mną stała latte z mlekiem i rogaliki.Moje śniadanie od 5 lat,czyli odkąd zostałam aktorką.Zjadłam jedzenie i weszłam do wielkiego salonu po kurtkę.Z kieszenii wyciągnęłam kluczyki do samochodu Rafaelli-które,tak na marginesie,nosiłam ja- i wyszłyśmy z domu.Podczas jazdy Rafaella jak zwykle śmiała się,śpiewała i robiła nam multum zdjęć,które w nocy trafią na instagrama i facebooka mojej przyjaciółki.Po 10 minutach,spóźnione wbiegłyśmy do biura naszej wspólnej szefowej,Anabelli.
-Jak dobrze was widzieć,dziewczęta-powiedziała i spojrzała na nas groźnym wzrokiem-Muszę z wami porozmawiać.Dostałyście propozycje udziału w filmie tanecznym "Breaking Through",jednak...-nie dokończyła,bo Rafaella podekscytowana wykrzyknęła :
-Wchodzimy w to.Prawda,Bru?
-Tak...Niech będzie-rzekłam obojętnie.
-To świetnie.W takim razie jutro o 10 macie samolot.
-Zaraz,zaraz.Jak to samolot? Ale gdzie?
-Oj no tak,nie powiedziałam wam-lecicie do Barcelony.
-Co?-krzyknęłyśmy chórem.Pięknie! Jak zawsze Rafa musi nas w coś wplątać.Wyszłyśmy z biura i pojechałyśmy się pakować.
***
-To może to?-spytała mnie Rafaella wyciągając żółtą sukienkę w kwiaty.
-Nie to nie.
-Bruna,musisz się zdecydować.-powiedziała Rafaella wrzucając sukienkę do walizki.-Bierzemy to,to i to-wyjęła z szafy czarną miniówkę,niebieską długą sukienkę i czarne buty na obcasie.Zamknęła moją i swoją walizkę i postawiła je w holu.
-Dobra,ja zmykam spać.Nie siedź za długo.-powiedziała i wyszła z pokoju.
-Tak,mamo-zdążyłam odpowiedzieć,a na korytarzu usłyszałam jeszcze zduszony śmiech mojej przyjaciółki.Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć.Po 10 minutach w końcu odeszłam w krainę Morfeusza.
-----------------------------
Hej :)
Witam was po długiej nieobecności.
I oto jest 1 rozdział.
Bardzo proszę komentujcie xx
Nawet z anonima :)
~Paula <3
czwartek, 4 grudnia 2014
Rozdział 1~ Lecicie do Barcelony
Subskrybuj:
Posty (Atom)